kolorowemysli | e-blogi.pl
Blog kolorowemysli
Czego nie jeść na noc? 2016-05-31

Kolacja jest prawie tak ważna jak śniadanie. Wyeliminuje ryzyko nocnego podjadania prawie do zera. Jeżeli jej nie zjemy, i utniemy tym samym ilość spożytych przez nas w ciągu dnia kalorii nasz organizm przestawi się na tryb oszczędzania, przez co będzie odkładał tkankę tłuszczową. Dlatego ja nigdy tego posiłku nie odpuszczam nawet, jeśli nie jestem przesadnie głodna. Staram się jednak, by moja kolacja była jak najbardziej lekkostrawna. Co jeść na kolację a czego nie jeść na noc?


kolacja


Czego nie jeść na noc?


Jest wiele produktów, których na noc jeść nam nie wolno. Trzeba też pamiętać, żeby nie objadać się przed samym snem. Kolacja – owszem. Ale nie później niż na 3 godziny przed tym, zanim położymy się do łóżka. Jeśli kładziecie się spać o 1 w nocy to przesuńcie sobie trochę w czasie tą Waszą kolację bo jak ją zjecie o 18 to do 1 będziecie tak głodni, że zjecie jeszcze konia z kopytami – i nie zdążycie strawić wszystkiego, co zjedliście. Najlepszą porą na kolacje będzie dla Was na przykład godzina 21. No dobra, ale czego nam na kolację jeść nie wolno?


Omijamy szerokim łukiem..


Zero tłustych, ciężkostrawnych i smażonych potraw. Absolutny zakaz ich spożywania na kolację. I tutaj też odrzucić należy omlety i jajecznice ale spokojnie – tylko te, które smażycie na maśle. Powiem Wam, że ja jakoś nie widzę różnicy w smaku omleta usmażonego na suchej patelni albo oleju kokosowym od tego na maśle. Nic na tym nie traci. Wiadomo, żę trzeba też zrezygnować ze słodyczy i słodkich przekąsek – ale to nie tylko wieczorem, przy okazji kolacji, a w ogóle. No i owoce. Te najlepiej jeść tylko do godziny 14. Niezależnie od tego o której godzinie chodzicie spać.


Wieczorem dobrze jest też zrezygnować z węglowodanów i to nawet tak zupełnie. Co zatem można zjeść?


Produkty dobre na kolację


Ja powtarzam i będę powtarzać, że najlepsza kolacja to białko. Dzięki niej dłużej będziemy najedzenie i nie przytyjemy nawet jeżeli nie będziemy jakoś szczególnie liczyć kalorii. Polecam omlety, frittaty, dużą ilość nieprzetworzonych warzyw. No i pierś z kurczaka albo jakąś chudą rybkę, chociaż ja czasami pozwalam sobie na wędzonego łososia.


A co Wy najchętniej jecie na kolację?


 


Rośliny strączkowe na diecie 2016-05-30

Uwielbiam nasiona strączkowe. Wiele osób uważa, że powinno się je wykluczyć z diety jeżeli myślimy o utracie kilogramów. Powody są różne – kaloryczność na przykład. Chociaż one wcale nie mają w sobie tak dużo kalorii, jak by się mogło wydawać. Natomiast warto wspomnieć, że rzeczywiście czasami wzdymają – ja mam ten problem, szczególnie jeżeli chodzi o fasolę wszelkiego rodzaju, głównie szparagową. Szkoda, bo można z niej przygotować naprawdę fajne fit potrawy, z drugiej strony jednak nie rezygnuję z niej zbyt często, i raczej sobie na nią pozwalam. Rośliny strączkowe na diecie nie są złym pomysłem, można z nich przygotować całe mnóstwo pyszności.



Dlaczego warto jeść rośliny strączkowe?


Potraficie odmówić sobie na przykład bobu? BO ja nie. Mogę go jeść na okrągło chociaż po bobie czuję się taka ciężka. Dotowany tradycyjnie, w sałatkach, albo jako zupa z bobu – przepyszny. Groszek, soja, soczewica – jem te rośliny strączkowe przynajmniej kilka razy w tygodniu. Przygotowane raczej w niebanalny sposób, jako pasty, zupy kremowe czy chlebki albo ciasta- z czerwonej fasoli jest najlepsze na świecie i w zasadzie smakuje jak czekolada, może kiedyś podam Wam przepis, jeśli zechcecie, bo warto naprawdę spróbować. No ale dlaczego – prócz smaku – warto jeść rośliny strączkowe?


Choćby dlatego, że jest w nich cała masa witamin- nawet kwas foliowy znajdziemy w fasoli – idealne są więc dla kobiet, które spodziewają się dziecka albo chcą zajść w ciążę. Mają też mnóstwo błonnika i zapobiegają skutecznie zaparciom- co czasami bywa na diecie problemem, jeżeli nie jest dość dobrze zbilansowana. Dużo w nich też białka, a ona pomaga schudnąć – rośliny strączkowe na diecie nie są zatem takie złe. Podobno też obniżają ryzyko zachorowania na serce a dodatkowo chronią przed rakiem jelita grubego. Dla mnie wystarcz, dokładając do tego jeszcze ich wyjątkowy smak – naprawdę nie muszę wiedzieć więcej.


Jak jeść nasiona strączkowe?


A no tak, żeby ich specjalnie jakoś nie wzbogacać  w dodatkowe kalorie. Ja na przykład kocham fasolowe leczo. Podsmażam na oleju kokosowym pierś z kurczaka, dodaję do niej ugotowaną, zieloną fasolkę pokrojoną w kawałeczki i pomidory – najlepiej świeże, pokrojone w kostkę. Daję im się trochę rozgotować, dodaję przyprawy – zioła. Czasami wrzucam jeszcze cukinię bo idealnie pasuje do tego połączenia a w dodatku jest mało kaloryczna – o cukinii też muszę chyba wysmarować dodatkowy post.


Z roślin strączkowych robię też zupy – najczęściej kremowe. Krem z zielonego groszku – nie robię tradycyjnej grochówki. Taki z ciecierzycą w tle i marchewką albo dynią też jest cudowny. Nasiona strączkowe to super zagęszczacz do zup. Z zieloną fasolką robiłam też frittaty a z ciemnej fasoli – jak już wspomniałam, kilka razy zrobiłam ciasto czekoladowe. Było przepyszne.


Nasiona strączkowe mają bardzo wiele zastosowań. I na pewno Wy też macie jakieś swoje ulubione, prawda? Jecie strączki? Czy omijacie je szerokim łukiem?


Zgrzeszyłam 2016-05-29

Tak, właśnie tak. Poddałam się swoim słabościom – chociaż może nie do końca, bo nie rzuciłam się przecież na czekoladę albo na lody. Zrobiłam (chyba) coś dużo gorszego. Pozwoliłam sobie zjeść coś bardzo niezdrowego, tłustego, coś, czego nie tknęłam nawet przez ostatni miesiąc – a nawet dłużej. Okropnie tłusta i słona kiełbasa. Duża. Zjadłam3/4 , niestety z apetytem. Jak się skończyła ta moja niezdrowa przygoda?



Nawet nie pytajcie


Był sobie grill – zaczyna się jak w bajce. I tak też się mogło skończyć, gdybym tylko kurczę przystopowała na zdrowych szaszłyczkach i piersi z kurczaka. Dobra była – i ja naprawdę się nią najadłam i zupełnie nie wiem co mnie podkusiło, żeby.. ehh.. nie no.. wiem. Zawsze miałam słabą silną wolę. A skoro już szwagier przywiózł tą domowej roboty kiełbaskę i tak się prosił, żeby jej spróbować, to w końcu się poddałam. Zjadłam całą, po czym oczywiście przyszły nie małe wyrzuty sumienia i miałam ochotę biec na wagę. Nie zrobiłam tego jednak bo chociaż wiem, że mój występek z pewnością się na wadze odbije, to przecież nie tak od razu. Jutro dzień ważenia, ale ja postanowiłam odpuścić i ćwiczyć w tym tygodniu bardziej intensywnie i jeszcze bardziej dbać o dietę. Wiem, że gdybym weszła jutro na wagę, straciłabym motywacje.


Mimo wszystko, jestem z siebie dumna


A Wiecie dlaczego? Bo przed dietą na pewno do tej kiełbasy dołożyłabym całe mnóstwo niezdrowego jedzenia. Skoro zjadłam już jedną, to dlaczego nie drugą, a potem i trzecią z tobą majonezu. A ja nawet chlebem jej nie przegryzłam, i bez keczupu zjadłam. Mimo to, po upływie mniej więcej godziny  od tej obfitej uczty poczułam się BARDZO źle. Musiałam odwiedzić toaletę i wierzcie mi, że najchętniej bym w niej została. Obiecałam sobie, że po takich rewelacjach żołądkowych już NIGDY  nie pozwolę sobie na odstępstwa od reguły. Ja nawet nie mogę tego nazwać nagrodą za dobry wynik odchudzania z Trizerem, bo chociaż sama kiełbaska była smaczna, to to co działo się po jej zjedzeniu już nie należało do przyjemności.


Jutro więc piję przez cały dzień tylko wodę z cytryną. Przyda mi się takie oczyszczenie. A od wtorku wracam na dobry, dietowy tor. A Wam, też zdarza się czasem zgrzeszyć?


Dlaczego warto zacząć biegać? 2016-05-28

Nie wiem czy się do tego przekonam, bo jak wspominałam już wiele razy, znacznie bardziej lubię sobie pochodzić ze swoimi kijkami. Może to przez to, że mogę narzucić inne tempo niż przy bieganiu. A może mnogość zadań (poruszanie kijkami ) sprawia, że ten sport nie wydaje mi się taki nudny jak tradycyjne bieganie. Nie wiem. W każdym razie dzisiaj chciałabym się zastanowić nad tym dlaczego warto biegać?


dlaczego warto zacząć biegać?


Bo to nic nie kosztuje


To fakt, tak naprawdę biegać można zacząć „z miejsca”. Bez żadnych większych przygotowań- na hasło. Masz ochotę. Idziesz, biegniesz. Przed siebie. Wyznaczasz sobie trasę spontanicznie, lub ustalasz ją sama ze sobą wcześniej. Nie trzeba wcześniej w sklepie sportowym robić kosztownych zakupów, o ile wcześniej już zaopatrzyliśmy się choćby w wygodne buty do biegania – bo to akurat ważne. Nie wszyscy mogą biegać, nie dadzą rady na przykład ci, którzy mają problemy z kolanami, ale czasami wystarczy założyć specjalną opaskę, i już można mknąć przed siebie.


Dlaczego warto zacząć biegać? Bo to zdrowe


Korzyści zdrowotne z biegania też są nie małe. Układ krwionośny na pewno na tym skorzysta. No i nasze serducho, bo jak będziemy biegać często, to zwiększymy znacznie jego wydolność i poprawimy przepływ krwi. Bieganie to również walka ze złym cholesterolem no i wysokim ciśnieniem. No i jest to świetna rehabilitacja dla mięśni i stawów a dodatkowo ciało może nabrać smukłości. No tak – to sport, który idealnie współgra ze zdrową dietą.


Jest jeszcze coś. Nie wiem czy w to wierzyć, czy nie, ale takie codzienne bieganie podobno ma też zbawienny wpływ na kondycję naszej skóry i paznokci – włosów też. I samopoczucie nam poprawia, i odporność no ale – mimo wszystko, nie każdy może biegać.


Kto nie może biegać?


Nie mogą tego robić Ci, którzy mają naprawdę spore problemy z nadmierną wagą. Zwłaszcza, jeżeli są to też problemy z układem krążenia. Jeśli pojawił się także problem ze stawami – ból – to też lepiej odpuścić sobie biegi a zastąpić je energicznym marszem.


Mnie czasem bolą kolana, chociaż już mniej i rzadziej, ale jednak bolą i pomyślałam, że pewnie to wina mojej nadwagi. Póki co zatem pozostaję tylko przy swoich kijkach ale gdy tylko schudnę jeszcze trochę, może spróbuję się przekonać też do biegania. A Wy, lubicie biegać?


JAk się zrelaksować? 2016-05-26

Możemy chudnąć dużo, możemy się katować ćwiczeniami i zajadać tylko zdrowe produkty a do tego jeść milion suplementów ale nie będziemy w najlepszej formie, jeżeli pozwolimy sobie na chwile odpoczynku. Takiego prawdziwego, relaksującego. Wprawdzie ostatnio odbiegam trochę od bezpośredniego tematu diety a to on był moim głównym założeniem kiedy zaczynałam pisać – ale relaksacja to bardzo ważna rzecz dlatego dziś opowiem Wam o tym jak się zrelaksować.



 


Najfajniej byłoby tak w 5 minut


A wiecie, że to możliwe? Bo jest wiele sposobów na to jak się zrelaksować w zaledwie kilka chwil. Moim ulubionym sposobem na wyciszenie jest po prostu zamknięcie oczu i nie myślenie o niczym. Ale w jakimś wyjątkowym miejscu – na przykład w mojej łazience. Wanna pełna piany i KONIECZNIE gorącej wody. Ciepła to za mało. Do tego pachnące świeczki i jakieś olejki. Uwielbiam tak. A jak otworzę oczy, to czasem czytam w tej wannie jakąś książkę. Zdarzało mi się też konsumować w niej kolację – także generalnie wanna jest moim miejscem i sposobem numer jeden na wyciszenie i zrelaksowanie się.


Jak się zrelaksować? Pójść na spacer


Powiecie, że to taki banał, ale nie ma nic lepszego niż spędzenie kilku samotnych chwil na spacerze w parku czy nad jeziorem, gdzie słychać śpiew ptaków i jesteśmy daleko od szumu aut. Pachnie tylko trawą, wodą, może drzewami. Może jakimiś kwiatami. Nie trzeba nawet kocyka, wystarczy przykucnąć sobie gdzieś w gęstej trawie i przyglądać się przyrodzie. Żyć chwilą. Znów nie myśleć o niczym albo myśleć pozytywnie  o przyszłości o tym, co jeszcze przed nami. Jest tyle możliwości – doceńcie to. I zrelaksujcie się – żyjąc w zgodzie ze sobą.


Muzyka


Ojjj tak. Nieważne czy będzie relaksacyjna i delikatna czy to jakaś szarpanina albo disco polo. Jeżeli przy takiej właśnie odpoczywacie, to cudnie – przecież o to chodzi. Załóżcie słuchawki na uszy albo pozwólcie muzyce wypełnić całe pomieszczenie – raz, nie zawsze. Czasem można i pewnie sąsiad nie zrobi z tego wielkiej draki.


Namów kogoś na masaż


Albo zafunduj sobie taki w profesjonalnym gabinecie. Na samą myśl o takiej przyjemności czuję się rozluźniona. Olejki eteryczne do tego i moje ciało odpoczywa. Ciało, i dusza.


A Wy, jakie macie sposoby na to jak się odstresować?


Co pić w upały? 2016-05-25

To niewiarygodne, jak bardzo jest gorąco. Czy Wy wiecie, że u mnie dziś termometr pokazał 29 stopni w cieniu? A ja wciągnęłam na siebie czarne i długie portki na wyjście do parku z kijkami. Myślałam, że ducha wyzionę, no ale nie chciałam tracić czasu na powrót do domu w każdym razie po powrocie zobaczyłam na swoich policzkach ogromne rumieńce. Pewnie i tak by się pojawiły –niezależnie od spodni – ale gdyby były krótkie. No dobra.. odchodzę od tematu a ja Wam chciałam dzisiaj powiedzieć coś o tym, co pić w upały. Bo teraz pić się chce bardziej, niż jeść.


upały


Co pić w upały? WODA


To podstawa. Na pewno wiecie, a i ja Wam nie jeden raz wspominałam, że powinniśmy jej wypijać około 2-3 litry dziennie. W takie upały możemy sobie pozwolić nawet na więcej. Tutaj nie trzeba liczyć kalorii, pijemy zawsze wtedy, gdy nam tego potrzeba – taka jest zasada. W każdym razie – jeżeli smak zwykłej wody Wam nie odpowiada, można go trochę wzbogacić – oczywiście naturalnie. Ja na przykład dodaję truskawki – są już świeżutkie, pachnące i słodkie. Takie „prawdziwe” a nie strasznie sztuczne jak jeszcze niedawno. Wprawdzie cena straszna – bo najtaniej takie ładne i duże znalazłam za 12 zł za kilogram. Ale są i mniejsze za 6 zł kilogram a takie spokojnie nadają się do takiej truskawkowej lemoniady. Dodajemy do niej jeszcze listki melisy. TO jest naprawdę pyszne i orzeźwiające – spróbujcie. Świetna jest też lemoniada, ale ja nie dosładzam za to zamiast miodu daję miętę – i zamiast cytryny wolę limonkę. Kroję w plastry i wrzucam do dzbanka chociaż lubię też taką z wciśniętym dodatkowo sokiem. Ma bardziej wyrazisty smak.


Co pić w upały? Smoothie


Świetny wybór. Najlepiej takie bez dodatków ale ja Wam podam przepis na moje ulubione smoothie arbuzowe i na ulubiony koktajl.


 Otóż wystarczy Wam sam arbuz – bez dodatku innych owoców i mięta. Można oczywiście wrzucić jeszcze na przykład banana – wtedy smoothie będzie bardziej treściwe, albo jabłko czy borówki – te ostatnie sprawiają, że mieszanka nam szybko zgęstnieje i po czasie zyska brzydki kolor, ale ja piję tylko arbuza i miętę. No, może czasami dorzucam odrobinę mrożonych malin. Nic więcej. Naprawdę świetne żeby się napić, zwłaszcza jeśli wrzucimy prędzej do lodówki. W takie upały piję też koktajl z kiwi – 3 owoce obieram i wrzucam do blendera i zalewam wszystko mlekiem migdałowym. Przepyszne. A jak chcecie, to możecie z tego zrobić lody.


Chłodnik


Powiecie, że to bardziej do jedzenie niż do picia. A no to prawda. Ale prawda jest taka, że można go też potraktować blenderem a wtedy wszystkie te cudowne smaki się ze sobą zmieszają – mniam., Ślinka mi cieknie na samą myśl a ja już 2 godziny po kolacji – za to jutro na pewno zrobię sobie chłodnik ogórkowy bo właśnie na taki mam teraz ochotę.


A Wy-  co pijecie w takie upały? Mam nadzieję, że pamiętacie o odpowiednim nawodnieniu?


Czy minimalizm uszczęśliwia? 2016-05-24

 


Chyba już wspominałam o tym, że jestem totalną minimalistką. Dzięki temu potrafię się cieszyć nawet najmniejszymi rzeczami. Ale nie wszystkim się to podoba. Podobno minimalizm nie pasuje zupełnie do obecnych czasów. Ja jednak uważam zupełnie odwrotnie. Właśnie te czasy zmuszają nas do oszczędzania a jak oszczędzać, jeżeli nawet nie mamy pojęcia czym jest minimalizm i nasze potrzeby ciągle rosną?


minimalizm


Co to jest minimalizm?


Nie jest to żadna nauka, zasada, to styl życia. Tak samo jak dieta nie jest na chwilę, tylko na zawsze i nazwać ją można spokojnie stylem życia, tak samo jest z minimalizmem. Minimalistą nie jest się przez miesiąc, jeżeli przyjmie się jego zasady to już się nim pozostaje. Ważne jest też to, że tak naprawdę to ten nurt minimalizmu będzie oznaczał coś innego dla nastolatka a co innego dla osoby w moim wieku. Myślę, że dla osób w wieku pomiędzy minimalizm również będzie czymś innym.


Jak zacząć być minimalistą?


Wszystko zaczyna się w naszych głowach – zupełnie jak z odchudzaniem, prawda? Bo żeby dostrzec plusy minimalizmu trzeba koniecznie zadać sobie pewne ważne pytanie – czy, i co zmieni się na plus, kiedy zaczniemy otaczać się mniejszą ilością rzeczy materialnych. Nigdy nie lubiłam otaczać się nadmierną ilością przedmiotów. Nie było mi to potrzebne do szczęścia. Zawsze lubiłam umiar. Tak samo jak wnętrza w stylu skandynawskim. One też mocno kojarzą mi się z minimalizmem.


Prawda jest jednak taka, że nie każdy czuje ten nurt. Są osoby, które bez przepychu żyć nie potrafią i nie będą szczęśliwie żyjąc w nurcie minimalizmu. Zatem czy minimalizm uszczęśliwia? Jak się okazuje, nie koniecznie. Bo niektórzy czują się szczęśliwi mając pełną szafę ubrań i przy okazji wydając na nie całą swoją wypłatę mimo, że i tak nie są w stanie wszystkich nosić. Ja jestem szczęśliwsza mogąc odłożyć na koncie większą sumę. Jestem szczęśliwa i spokojna bo wiem, że jeżeli przydarzy się coś niespodziewanego to będę w stanie sama sobie poradzić nie myśląc o kredytach czy pożyczkach.


Minimalizm bardzo mi odpowiada. Wprawdzie konsumowanie jest fajne, jeżeli można konsumować z kimś. Ja jestem przez większość czasu sama i tak naprawdę do szczęścia wystarczą mi tylko moje koty i papuga i kilka kwiatów na ogrodzie. A ludzie coraz rzadziej potrafią cieszyć się małymi rzeczami. Ja umiem, i tego samego chcę nauczyć moją wnuczkę. Bo córka też czasem zapomina o tym, jak bardzo to jest ważne.


A jak to jest z Wami? Lubicie otaczać się wieloma przedmiotami czy i Wam minimalizm nie jest obcy?


 


Tanoreksja – co to takiego? 2016-05-23

Dzisiaj tak nie zupełnie o odchudzaniu, chociaż ten temat jest u mnie teraz najbardziej na czasie. A i słowo tanoreksja kojarzy się nawet z anoreksją. Z resztą.. nawet słownik word’a nie zna tego słowa. Ja też nie znałam, ale wielokrotnie widywałam osoby, które były tak opalone, że bliżej im było raczej do murzyńskiej urody niż do naszej , polskiej. Okazało się, że uzależnić można się naprawdę od wszystkiego – nawet od słońca. I to właśnie jest tanoreskja.


tanoreksja


Nazwałabym to chorobą, i chyba powinnam. Bo to normalne, że większość z nas wyczekuje niecierpliwie letniego słońca. Normalne jest też korzystanie z niego z umiarem. Jeżeli jednak Ktoś staram się mieć to słońce „na sobie” przez okrągły rok i to w ogromnych ilościach to taki stan rzeczy należy nazwać poważnymi zaburzeniami.


Poznałam dziewczynę, która wszystkie swoje pieniądze wydawała na wizyty w solarium. WSZYSTKIE. Nie było to wyjście raz na tydzień czy dwa i na trzy minuty. Ona prażyła się na tym łóżku prawie codziennie przynajmniej przez kwadrans a nawet pół godziny. Moja skóra by tego nie zniosła. Ja  w ogóle unikam słońca bo źle reaguję na jego promienie i  używam kremów z dużymi filtrami.


Czym jest tanoreksja?


Są to zaburzenia psychiczne, które prowadzą do tego, że osoba chora myśli nieustannie o tym, że kolor jej skóry jest zbyt blady. Przegląda się w lustrze i widzi swój zaburzony obraz po czym stara się jak najszybciej coś zmienić. Prowadzi to często do poparzeń skóry i chociaż same poparzenia nie wywołują jeszcze u osoby chorej wielkiego strachu bo po kilkumiesięcznym maratonie z solarium czy słońcem potrafi sobie z nimi poradzić, to osoba chora powinna mieć też świadomość, że tanoreksja często prowadzić do czerniaka, a z rakiem nie jest łatwo wygrać.


Opalanie nie jest niczym złym, fajnie jest mieć nieco przyrumienioną cerę, która świetnie wygląda w promieniach słońca, ale powinniśmy zachować umiar. Opalać się wyłącznie po nałożeniu specjalistycznych kosmetyków a i po samych kąpielach słonecznych nawilżać skórę, która staje się przesuszona. Lekarze ostrzegają przed nadmiernym wystawianiem jej na słońce. Ja jestem ostrożna, i nie zamierzam tego zmieniać.


A Wy? Lubicie się opalać? Korzystacie z solarium?


Wczasy odchudzające, - czy warto na nie pojechać? 2016-05-22

Wczasy odchudzające to podobno fajna opcja dla tych, którzy mają problem z silną wolą. Moja silna wola kiedyś była bardzo słaba, zmieniło się to dopiero wtedy, gdy zaczęłam realnie chudnąć i zobaczyłam efekty na wadze. Ale wtedy motywacja przychodzi chyba do każdego. Jednak dla osób, które mają z nią problem wczasy odchudzające wydają się być doskonałym rozwiązaniem. Kilkutygodniowy turnus, gdzie jesteśmy pilnowani i rozliczani z efektów może stanowić dobrą rozgrzewkę do faktycznej walki o lepsze życie.



Wczasy odchudzające – dla kogo są?


Jak wspomniałam, to fajna alternatywa na start. Mam znajomą, która z niej korzystała, stąd ten post. Przyszła do mnie zapytać co daje u mnie takie fajne efekty, bo chciałaby nie tylko utrzymać wagę ale też zrzucić kolejne kilogramy. Mówiła, że były tam osoby bardzo różne. Cały turnus trwał trzy tygodnie. Na początku dietetyk określał dietę, której każdy powinien się trzymać wykluczając produkty, których jeść nie wolno. Istotne był szczegółowy wywiad, przeprowadzony na początku odchudzania. Uwzględniało się w nim wszelkie problemy zdrowotne na przykład.


Moja znajoma spędziła na turnusie równe 3 tygodnie, w trakcie których schudła aż 5 kilogramów- całkiem niezły wynik. Jedli wspólne posiłki – porcje były wydzielane więc nikt nie miał możliwości zjeść ani odrobiny więcej. Zawsze regularne, Tak samo jak ćwiczenia, odpowiednio dopasowane do wieku oraz możliwości. Jest zadowolona. Waga nie chciała jej spadać a ona katowała się różnymi dietami. Motywacja na poziomie zero bo skoro cyferki wciąż te same, to trudno się zmotywować do działania. Po tych wczasach odzyskała wigor i myślę, że teraz razem będziemy się odchudzać.


Niedługo skończy się mój suplement


Zamówimy dwa na raz i zafundujemy sobie obie domowe wczasy odchudzające. Będziemy razem gotować – właściwie mamy teraz takie samo BMI więc możemy stosować się do tej samej diety. Sama jestem ciekawa co nam z tego wyjdzie. Ja do tej pory ćwiczyłam głównie w domu – no poza domem też, bo chodziłam na przykład z kijkami. Ale wczoraj popołudniu zapisałyśmy się na zajęci a w klubie fitness. Postanowiłyśmy też, że w ramach naszego odchudzania powstanie kanał na you tube. I tak będziemy gotować – a zapotrzebowanie na treści o zdrowym odżywaniu jest spore zatem może już niedługo rozpoczniemy internetową karierę. Trzymajcie kciuki, bo to będzie kolejny etap mojej przemiany. A kiedy już się trochę rozkręcimy w działaniach, na pewno podzielę się z Wami linkiem do kanału.


A teraz idę korzystać z przepięknej pogody, bo żal marnować takie słoneczno siedząc przed komputerem. Trzymajcie się dietki :)


Jak powinna wyglądać rozgrzewka? 2016-05-21

Trening treningiem, Moi Drodzy, ale nie każdy wie, że tak samo jak rozciąganie po ćwiczeniach ważna jest rozgrzewka przed samymi ćwiczeniami. Jak powinna wyglądać rozgrzewka, żeby faktycznie przyniosła oczekiwany rezultat? O tym dziś słów kilka.


rozgrzewka


Rozgrzewka? Maszeruj


Ja w sumie najczęściej właśnie maszeruję przedtreningowo. Kiedy ćwiczę intensywnie, też wprowadzam marsz – dzięki temu mogę przez chwilę ochłonąć a jednak wciąż pozostaję w ruchu. Wystarczy tak naprawdę 60 sekund. Jeśli byliście kiedyś na aerobicu na pewno poznaliście marsz, który był przerywnikiem w ćwiczeniach. Warto wtedy też wprowadzić specjalny sposób oddychania.


Step out i step touch


TE pojęcia też znam z fitnessu. Powtarzamy te ćwiczenia po około 20 razy lub – w zależności od tempa – przez 60 sekund. Fajny na rozgrzewkę jest też hell back – chociaż mniej popularny. Wykonując to ćwiczenie musimy stanąć w rozkroku i napiąć mięśnie brzucha a później tak ugiąć kolana, żeby pięta też się odchyliła a łydka wygięła do równoległej pozycji podłogą. Nogi uginamy naprzemiennie – i tutaj znów ćwiczymy przez około minutę.


Tak naprawdę dobra rozgrzewka powinna trwać około 10 minut


Także jeżeli na trening przeznaczamy godzinę, rozgrzewamy się przez 10 minut, później 40 minut intensywnych ćwiczeń i jeszcze 10 minut na rozciąganie. Jedno ćwiczenie wykonujemy przez minutę, ale możemy zaserwować sobie kilka powtórzeń i na przykład wykonać po 3 serie każdego za proponowanego przeze mnie ćwiczenia. Ważne, żeby przy rozgrzewce za bardzo się nie forsować, intensywny trening to następny etap.


Dodatkowo tutaj ważny jest też oddech – trzeba się go nauczyć bo to dość trudna sztuka, ale kiedy złapiemy odpowiedni rytm, to oddychanie przychodzi już z łatwością. Rytm ćwiczeń również zachowujemy. A Wy, nie zapominacie o rozgrzewce?


 


Najzdrowsza mąka 2016-05-20

Trudno jest mi gotować bez mąki. Mam pewne swoje triki, dzięki którym mąkę w niektórych przypadkach udaje się zastąpić, ale niestety nie zawsze. I taki placuszek bez mąki, naleśnik, nie zawsze się udaje. Wydaje nam się, że skoro jesteśmy na diecie, to musimy bezwarunkowo odrzucić ten składnik a to nieprawda, bo zrezygnować warto z tej pszennej (chociaż też nie we wszystkich przypadkach) albo zastąpić ją po prostu innym rodzajem. Przecież żadna dieta nie wymaga od nas rezygnacji na przykład z chleba. Tylko trzeba wybrać ten dobry. Tak samo jak mąkę. Najzdrowsza mąka – jaka to?


najzdrowsza mąka


Najzdrowsza mąka – gdzie jej szukać?


Wiecie jaka jest zasada? Że im bardziej biała jest mąka, tym mniej dobrych składników zawiera – włącznie z błonnikiem. Wiadomo, że w sklepie nie będziemy otwierać każdej kolejnej paczuszki z mąką, żeby sprawdzić jaki ma kolor, dlatego warto dowiedzieć się czym charakteryzuje się najzdrowsza mąka . Z pszennej robimy pszenny chleb i kajzerki – nie byłam uzależniona od pieczywa ale kiedy pomyślę sobie o tym, jak ono pięknie pachnie to jeszcze teraz ślinka mi cieknie i w brzuchu burczeć zaczyna. Ale wiem, że białe pieczywo jest niezdrowe, bo i mąka jest niezdrowa  - biała, pszenna. Która zatem jest zdrowsza?


Żytnia


Tą mam w domu – chyba nawet najwięcej. Jest dość ciężka ale można  z niej wypiekać chleby i wielokrotnie to robiłam. Można pójść do sklepu i poprosić o chleb i tylko „na oko” liczyć jego wartość odżywczą, a można wykazać się odrobiną inicjatywy i upiec pachnący chleb samodzielnie i obliczyć jego DOKŁADNĄ wartość energetyczną. Chlebek z mąki żytniej jest zwarty, jeżeli zależy Wam na lekkości to niestety trzeba ją wymieszać z pszenną, ale ja tego nie robiłam. Miało być zdrowo!


Mąka orkiszowa


Moja ogromna miłość. Poznałam ją nie tak dawno i zakochałam się od razu. Od pierwszego upieczenia chleba. A ponieważ wraz z mąką nabyłam też orkiszowe otręby to wypanierowałam w nich warzywa i pierś z kurczaka mocząc je wczesniej w jogurcie i osypując ziołami. Wyszło przepyszne danie – i często znów je robię. Wam też polecam. I mąkę orkiszową bo ta akurat jest naprawdę zdrowa.


Mąka gryczana


To też moje odkrycie, niskokaloryczna, ale ma charakterystyczny smak, co mi akurat nie przeszkadza bo bardzo go lubię. Kupiłam oryginalną, ale wcześniej wrzuciłam kaszę gryczaną do blendera i dolałam wody w później miksowałam tak długo, aż uzyskałam gładką konsystencję. Do tego jajko i na patelnię- naleśniki wyszły pyszne.


Nie musimy unikać mąki nawet jeśli jesteśmy na diecie, wystarczy tylko szukać mądrych, zdrowych zamienników. Sos? Zupa? A może naleśnik właśnie? Nie bój się mąki. Ale dokonuj mądrych wyborów. 


Problemy ze snem - jak sobie z nimi radzić? 2016-05-19

Od zawsze miałam problemy ze snem, które prawie odeszły w niepamięć od kiedy przeszłam na stuprocentowo zdrową dietę. Mimo to jednak wciąż się zdarzają. Nie wiem czy to wina mojego wieku, czy taka już moja „uroda” , że nie potrafię tak jak większość z Was zasnąć przykładając po prostu głowę do poduszki. Męczę się, kręcę, odwracam z boku na bok a i tak nic z tego nie wychodzi. Wykorzystuję więc różne sposoby na problemy ze snem – czasem pomagają.


problemy ze snem


Świeże powietrze


I to nie tylko tak Wiecie, na chwilę. Przed snem dobrze jest zrobić sobie długi spacer. A teraz, wiosną (później latem) przyjemnie jest się przewietrzyć nawet kiedy jest już późno i robi się szaro albo jest całkiem ciemno. Dotlenimy mózg, będzie lepiej pracował. Poczujemy się lepiej, ale ja, kiedy wychodzę wieczorową porą na spacer zawsze robię się senna. Zanim wyjdę, zostawiam otwarte okno, żeby i do sypialni wleciało dobre powietrze a kiedy na zewnątrz jest już na tyle ciepło by temperatura była podobna do tej w domu, to śpię przy otwartym oknie i muszę przyznać że wtedy wysypiam się najlepiej.


Problemy ze snem? A może to wynik zmęczenia


Zauważyłam, że tym trudniej jest mi zasnąć, im bardziej jestem zmęczona. A ja potrafię godzinami wpatrywać siew  kanwę wyszywając na niej kolejne krzyżyki, jeden po drugim. Oczy na zapałki, i dziergam, mimo, że organizm wyraźnie mi mówi – skończ już mam dość. Po takim maratonie – mimo potwornego zmęczenia – nie potrafię zasnąć.


Mleko dobre na sen?


Podobno tak. U mnie to działa różnie w zasadzie bo może i faktycznie zasypia mi się po nim dobrze, ale później kilka razy w nocy się budzę, żeby odbyć wycieczkę do toalety. A ponieważ znajduje się ona na samym końcu dom u i muszę przy okazji pokonać trochę schodów to i światło trzeba zapalić i jaki jest tego efekt? A no taki, że po powrocie do łóżka jestem na tyle rozbudzona, że znów nie mogę zasnąć.


Dobra dieta – idealna na problemy ze snem


Poszłam za radą dietetyka, który mówił mi, że kiedy zdecyduję się na zdrową, zbilansowaną dietę to większość moich problemów pożegnam – również ten związany z trudnościami z zasypianiem. No i tak też się stało bo od kiedy nie wprowadzam do codziennego menu żadnych niezdrowych rzeczy to problemy ze snem mam znacznie rzadziej a nawet jeżeli nie mogę zasnąć to kiedy już mi się to uda przesypiam całą noc, co wcześniej było nie do pomyślenia.


Nie korzystam z żadnych leków nasennych za to czasami wypiję sobie wieczorem napar z melisy. Uspokaja mnie to trochę i pozwala się wyciszyć mimo to myślę, że problem związany jest już raczej z moim wiekiem. Na szczęście – póki co – potrafię sobie z nim radzić. A Wy, jak sobie radzicie z problemami ze snem?


Nowalijki - za co kocham zupy wiosenne? 2016-05-18

Wspominałam Wam już o chłodniku. Kocham go ogromnie za to, że mogę go przygotować tak szybko i nie muszę tak naprawdę nawet bardzo się starać bo wystarczy trochę maślanki albo kefiru i nowalijki plus jakieś ugotowane na pół twardo jajo i już zajadam się przepysznym obiadem. Zupy wiosenne to jest coś co kocham. Kocham je za wiele różnych zalet, chcecie wiedzieć za co? Zapraszam do poczytania.


nowalijki


Nowalijki – jak one pachną


Nie mogę przejść obojętnie obok warzywniaka. Tak, jak większość kobiet nie przejdzie obojętnie obok sklepu z butami czy sukienkami albo torebkami ja od zawsze zatrzymywałam się na dłużej przy jedzeniu. Wcześniej to były czekolady, teraz raczej sklepy ze zdrową żywnością i właśnie warzywniaki. Jak to wszystko pachnie. Rzodkiewka, koperek, pomidorki – wreszcie nie smakują już chemią, mają piękny kolor i uśmiechają się do mnie już od wejścia na teren warzywniaka. A jak się to wszystko rozkroi, to pachnie jeszcze lepiej – chyba przyznacie mi rację, prawda?


Nowalijki smakują najlepiej


Te warzywa, co to pojawiają się po raz pierwszy w danym sezonie naprawdę smakują najlepiej. Ja wiem, że w trakcie wakacji ich smak się nie zmienia i, że to raczej świadomość, że są przez nas tak wyczekiwanie wpływa na to, że tak nam smakują. Bo ja na nie czekam. Co roku. I nowalijki zawsze przypominają mi o tym, że trzeba zrobić chłodnik.


Kiedy je kupujemy, warto zwrócić uwagę, czy pochodzą one z ekologicznych upraw. Bo z tymi nowalijkami to jest tak, że w zasadzie sprowadza się je z różnych stron świata. Jeżeli nie znamy dobrze importera możemy trafić na produkt, który nie  będzie spełniał naszych oczekiwań i to nie tylko pod kątem smaku ale również wartości odżywczych. Ja mam sprawdzonego dostawcę, i jestem bardzo zadowolona ale tak naprawdę to najbardziej smakują mi nowalijki, które pojawiają się u mnie w ogrodzie. Te jednak wyrastają dużo później a ja – jako, że kocham warzywa i jem ich w ciągu dnia najwięcej – na pewno nie wytrzymałabym bez nich zbyt długo – dlatego kupuję.


A wiosenne zupy też kocham,


Głównie właśnie chłodniki. Botwinkowy, ogórkowy – różnie to bywa. W zależności od tego na co mam akurat ochotę. Robiłam tez zupę z młodej kapusty – smakuje zupełnie inaczej niż tradycyjny kapuśniak – i z rzodkiewek. Bardzo smaczna – czym pewno was zaskoczyłam, prawda? Ale ja w ogóle często jem gotowane rzodkiewki. Smakiem przypominają mi trochę kalafiora. Oczywiście rezygnuję z podsmażanej na maśle bułki tartej. Ale i tak są bardzo smaczne.


Macie jakieś swoje ulubione nowalijki?


 


Dlaczego śniadanie jest ważne? 2016-05-17

Jecie śniadania? Czy żyjecie tak bardzo w biegu, że kiedy się obudzicie macie czas tylko na szybką, poranną toaletę i kubek kawy? Zawsze żyłam szybko, chociaż nikt mi tego nie narzucał. Ani pracodawca, ani rytm dnia, to był mój wymysł, z którym właściwie było mi dobrze, ale zapominałam wtedy o  śniadaniach, zupełnie nie były mi potrzebne. Piłam ogromne ilości kawy, a później objadałam się w ramach obiadu jakimś niezdrowym jedzeniem. Oczywiście gotowcami. A głodna byłam już wtedy tak bardzo, że mogłam zjeść wszystko, co mi ktoś podsunął pod nos. Dlaczego śniadanie jest ważne? Czemu warto je jeść?


dlaczego śniadanie jest ważne


Energia na cały dzień


Zjadam śniadanie do godziny po tym, jak się obudzę. Wymówki typu – nie jem rano, bo nie mam czasu na przygotowania są kiepskie. Bo skoro mamy czas na parzenie kawy to jesteśmy też  stanie zamoczyć płatki owsiane na 5 minut – na czas gdy odbywamy poranną toaletę, albo wbić na patelnię jaja z pewną ilością warzyw. Dlaczego śniadanie jest ważne? Między innymi dlatego, że ono naprawdę daje nam energię na calutki dzień. Powinno być tak naprawdę najbardziej kalorycznym posiłkiem – spokojnie, do wieczora zdążymy spalić te wszystkie kalorie, tym się przejmować nie trzeba.


Podnosi poziom cukru we krwi


Bo nie wiem czy wiecie, ale po nocy ten poziom cukru we krwi drastycznie spada. Nie czujemy się wtedy najlepiej a odpowiednio zbilansowane śniadanie pozwoli nam pożegnać się z problemem.


Dlaczego jeszcze warto jeść śniadania?


Przeprowadzono kiedyś pewien eksperyment. Grupa kobiet stosowała się do zaleceń diety redukcyjnej i jadła obfite kolacje, średnio obfite obiady i bardzo lekkie śniadania. Druga grupa natomiast jadła śniadania, które zawierały w sobie połowę dzienne limitu kalorii, średnio kaloryczne obiady i lekkie kolacje. Okazało się, że chociaż pierwsza grupa na początku chudła szybciej to w ostateczności ta druga zrzuciła dużo więcej kilogramów. I to zasługa codziennego, obfitego śniadania


Jestem z siebie zadowolona bo od kiedy stosuję Trizer i przeszłam na jeszcze zdrowsze odżywianie plus wprowadziłam aktywność fizyczną stosuję się do wszelkich zasad zdrowego stylu życia. Idea zdrowego odżywiania stała mi się bardzo bliska, i nie zamierzam wracać do dawnych przyzwyczajeń. Również do kawy – którą piłam hektolitrami. I nie wyobrażam sobie już też jak mogłabym przestać jeść śniadania. Celebruję je, dbam o to, żeby były też smaczne wizualnie – pewno nie raz słyszeliście, że jemy też oczami. Mam więcej sił, energii na cały dzień i spokojnie wytrzymuję do drugiego, głównego posiłku nie rzucając się później na jedzenie. Warto jeść śniadania. Nie tylko będąc na redukcyjnej diecie. 


Dietetyczne ciasta 2016-05-16

Jaka może być metoda na głoda? Zwłaszcza takiego, co to przychodzi niespodziewanie i za żadne skarby się wynieść nie chce a szepcze na uszko – no.. zjedz coś słodkiego. Zjedz. Przecież chcesz! No tak, rzeczywiście czasami zdarza się, że chcę. Mimo, że mam w diecie wszystko czego potrzebuję to cukier przywołuje jednak miłe wspomnienia. Na szczęście są przecież dietetyczne ciasta, dzięki którym wcale sobie tych słodkości   - ZDROWYCH – nie trzeba odmawiać.


dietetyczne ciasta


Ciacho marchewkowe


Jedliście kiedyś? Jest pyszne i bardzo wilgotne. Uwielbiam wilgotne ciasta. Nawet kiedy piekłam tradycyjny Kruszyniec to nigdy nie robiłam tego wg przepisu. Zawsze musiałam coś zmodyfikować , żeby był bardziej mokry – wilgotny. Może właśnie dlatego ciasto marchewkowe mi tak posmakowało. Ale podoba mi się w nim też to, że ten smak marchewki jest właściwie nie wyczuwalny. Tak samo jest z ciastem dyniowym. Trzemy ją na grubych oczkach a później mieszamy z mąką owsianą albo orkiszową, jak chcecie ze słodzikiem – proszę bardzo, Ja dodaję tylko jaja i kakao. Pyszne ciasto czekoladowe. Nikt nie potrafi odgadnąć, że jest w nim dynia. A ja się cieszę, że mogę z gośćmi do herbatki zjeść.


Dietetyczne ciasta – ciasto bananowe


Uwielbiam. Ale tutaj tych kalorii jest niestety trochę więcej. Za to są zdrowe, i dobre. Wystarczy nam jeden banan. Jedna szklanka mąki orkiszowej, 2 łyżki oleju kokosowego – dobrze go wcześniej rozpuścić ale nie ma takiej potrzeby, dwa jajca. Nawet miksera nie trzeba wyciągać bo wszystko się ugniata widelcem, w jednej misce, bez brudzenia dodatkowych naczyń.


 


Tak naprawdę, to każde ciasto, bez wyjątku, można sporo odchudzić. Wystarczy tylko zastosować odpowiednie zamienniki. Nie trudno jest też przeliczyć kaloryczność całego ciasta dodając poszczególne składniki do kalkulatorów kalorii. I tak naprawdę, biorąc pod uwagę jedynie kaloryczność produktu to moglibyśmy sobie pozwolić – w ramach jednego posiłku – na zjedzenie całek czekolady, która ma tych kalorii około 500. Tylko po co? Czy jedną czekoladą najesz się na tyle, żeby wytrzymać bez głodu do kolejnego posiłku? Nie sądzę. Lepiej więc wybierać dobre kalorie – również w przypadku słodkich deserów i ciast. Na szczęście nie trudno jest znaleźć zdrowy zamiennik – niczego sobie nie odmawiając.


Cukier - biała śmierć 2016-05-15

O tym, że cukier to zło, właściwie już mówiłam.  Ja dopiero teraz widzę, jak bardzo byłam od niego uzależniona i, że to on tak naprawdę mną rządził. To straszne, że ten biały proszek potrafił mnie wyciągnąć w nocy z łóżka i „nakazać” nafaszerować się czekoladą albo krówkami. I co, niech mi ktoś teraz powie, że to nie uzależnienie, jak każde inne. Na szczęście poradziłam sobie z problemem. Trizer skutecznie hamuje mój apetyt na słodkości a jak mam gorszy dzień, to zajadam ten głód owocami. Postanowiłam jednak -  z czystej ciekawości – przyjrzeć się temu ile cukru zawierają gotowe produkty. Cukru, którego obecności w tych produktach w ogóle nie jesteśmy świadomi. Zobaczcie sami.


biała śmierć


Biała śmierć zamknięta w produktach


Wiecie ile to jest pięć procent. Tak około 25 gram. A takie 25 gram to AŻ 5 łyżeczek cukru (mowa teraz o konkretnych produktach). Sprawdziłam skład niektórych produktów i aż się przeraziłam. Ile jest w nich cukru? Może inaczej – co zawiera aż 5 łyżeczek tego białego proszku?


Batonik czekoladowy – 40 gram


Tego w ogóle nie tykam, ale kiedy wnusia prosi w sklepie o marsa np. to ciężko mi odmówić, chociaż staram się jej podtykać zdrowe zamienniki. Niby malutki batonik. Przeliczam sobie wartość kaloryczną i wychodzi mi, że gdybym zrezygnowała z jednego z posiłków pomiędzy tymi głównymi, mogłabym sobie na niego pozwolić, bilans kaloryczny i tak będzie ujemny ale co z tego, skoro tyle w nim niedobrych składników. Ten cukier. 5 łyżeczek. Tragedia


Biała śmierć w coli


Wystarczy Wam około 200 mililitrów. To nawet nie jest szklanka. A w tej szklance – też 5 łyżeczek cukru. Ja gazowanych napojów nie piję od dawna. Nawet gazowana woda mi nie podchodzi, a zwłaszcza te słodzone cuda ale Ci co piją – i to po butelce dziennie – nie mają świadomości ile cukru przez to pochłaniają.


Sok owocowy


Dalej masz na niego ochotę? Bo zdrowy? Mhm… zrobisz własny – wiesz co w nim jest. A i tak tego cukru sporo ale i tak zdrowiej bo nie dosładzamy. Za to sok sklepowy w szklance zawiera również 5 łyżeczek cukru.


Jogurt owocowy


 Zaledwie 150-170 gram. Czy Wiesz ile kalorii możesz zaoszczędzić przygotowując swój własny jogurt z owocami. Kup odtłuszczony, kremowy, dorzuć to co lubisz plus jakieś nasionka. Będzie pyszna i zdrowy i bez tych dodatkowych łyżeczek cukru – o zgrozo.


Śniadaniowe płatki czekoladowe


Tylko 30 gram a tyle w nich cukru. Zastanów się co chcesz zjeść na śniadanie? Płatki z mlekiem? Czy mleko z cukrem? Wyrzuć to świństwo ze swojego menu.


Truskawkowa woda


Ale nie taka, do której sama te truskawki wrzuciłaś i „doprawiłaś” je miętą czy melisę a taka, którą kupujesz w sklepie. 300 ml zawiera w sobie również 5 łyżeczek cukru. I mogłabym tak jeszcze długo, ale może zróbmy inaczej. Idź do kuchni. Otwórz swoją lodówkę, szafę, zajrzyj do zapasów. Przeczytaj etykiety. A później policz, ile cukru jest w tych wszystkich produktach – pomijając już inne złe składniki zrozum, że to nie jest najlepszy pomysł na dietę. Zła dieta prowadzi nie tylko do wielu chorób, ale także do śmierci, która często jest ich konsekwencją. Wyrzuć tą białą śmierć ze swojego menu.


 


 


Zdrowe przekąski - na co można sobie pozwolić? 2016-05-14

Zdrowa dieta zakłada jedzenie 4-5 posiłków w ciągu dnia. Oczywiście w niektórych przypadkach to może nie być możliwe – głównie dlatego, że praca nie pozwala nam na przygotowywanie takiej ilości posiłków. Wtedy warto skorzystać z opcji zdrowe przekąski, których przygotowanie nie wymaga zbyt wiele czasu a zjedzenie pozwala na utrzymanie odpowiedniego poziomu cukru we krwi. Jakie są moje ulubione, zdrowe przekąski?


zdrowe przekąski


Warzywka


Spokojnie, nie jestem maniaczką warzyw. Chociaż pamiętam do dziś, jak bardzo w dzieciństwie przerażała mnie myśl o szpinaku. Kiedy mama wrzucała mi go na talerz od razu odechciewało mi się jeść- teraz mogłabym jeść go tonami. No i właściwie dorzucam go do diety mniej więcej co dwa dni. Ale nie chrupię szpinaku pomiędzy posiłkami – bez przesady. Za to lubię robić sobie warzywne słupki. Na przykład z selera naciowego, z marchewki.. a do tego jakieś fajne dipy. Lekkie i zdrowe. Czosnkowy, jogurtowy, koperkowy. Fajna alternatywa dla tradycyjnego podwieczorku.


Zdrowe przekąski? Pomidor i feta albo mozarella


Mniam, ja uwielbiam sery i kocham wręcz pomidory. Nie potrafię bez nich żyć – przyznaję się bez bicia. Natomiast w połączeniu z mozarellą i świeżą bazylią albo z fetą i odrobiną dobrej oliwy są naprawdę rewelacyjne i stanowią pyszną, zdrową przekąskę.


Owsiane ciasteczka


To ostatnio moja miłość, no bo kto powiedział, że na diecie nie można jeść słodyczy, i że nie mogą być one zdrowe? Moje są. A składają się głównie z płatków owsianych – lub owsianych otrębów oraz mleka kokosowego  i kokosowych wiórków lub owoców. Dwa takie sporej wielkości ciasteczka domowej roboty to naprawdę zdrowa, i mało kaloryczna przekąska.


Soki


I smoothie. Mój absolutny hit na małego (i większego) głoda ;) nie rozstaję się już ze swoim blenderem a kiedy go kupowałam byłam właściwie trochę sceptycznie nastawiona. Nie żałuję jednak i codziennie piję koktajle, ostatnio najczęściej jarmużowi lub szpinakowe z dodatkiem owoców. Czasem dolewam trochę odtłuszczonego mleka, innym razem wody, a jak mam ochotę na mus, to nie dolewam niczego. Zawsze pyszne. Zawsze zdrowe – i idealne w ramach przekąski między głównymi posiłkami.


Jogurt z owocami


To też jedna z moich ulubionych przekąsek. Nie kupuję słodzonych jogurtów, wolę naturalne. Chodzę po nie do Biedronki, tam kupuję takie z dodatkową porcją wapnia, niby nie odtłuszczane ale fajne, gęste, tak bardzo, że nawet sernik można by z nich upiec. Dorzucam do takiego jogurtu ulubione owoce, czasem też trochę nasion. Mieszam – jest super. Polecam na przekąskę.


A Wy.. macie jakieś swoje ulubione , ale tylko zdrowe przekąski? Chętnie się zainspiruję :)


 


Dietetyczny majonez 2016-05-13

Na moje nieszczęście – kocham majonez. Dam się za niego pokroić i to jest chyba jedyna rzecz na diecie, której ja nie jestem w stanie sobie odmówić. Jadłam zawsze majonez z chlebem, a nie chleb z majonezem – straszne. Ale nie docierało to do mnie przez długie lata. Niby tylko kilka podstawowych składników, ale jednak ten smak pasował mi do wszystkiego. Nie potrafiłam się bez niego obejść. A przecież to sam tłuszcz. Co z cholesterolem, z  sercem i w ogóle z moją kondycją. Tak naprawdę to mogłabym otwarcie rzec, że majonez był przyczyną mojej otyłości. Jasne, że lubiłam podjeść sobie też czekoladę, albo gofra ze śmietaną. Ale gdybym tak miała wstać w nocy „na głodzie” to zamiast otwierać czekoladę, wolałam wyjadać majonez ze słoika. Tak. Do tego stopnia byłam od niego uzależniona. Ale znalazłam przepis na dietetyczny majonez – nie potrafię się z nim rozstać, więc znalazłam mniej kaloryczny zamiennik.


dietetyczny majonez


 


Jak zrobić dietetyczny majonez?


To nic trudnego. I wykorzystujemy do niego mój ulubiony serek wiejski. Ja kupuję ten  w wersji light. Albo z Biedronki, albo taki z Piątnicy – mniej w nim śmietanki, więcej „konkretów”. DO tego jedno jajo, i musztarda – ja używam sarepskiej. Łyżeczka cytrynowego soku, i pół octu winnego. Trochę morskiej soli i pieprz – jak ktoś lubi. Ja nie specjalnie przepadam za nim , więc odpuszczam. Gotujemy jajo, obieramy i takie ciepłe wrzucamy do blendera wraz z resztą składników. Wszystko dokładnie miksujemy. No i w sumie gotowe. Jak masa jest gładka i kremowa, możemy nasz majonez wykorzystać na przykład do kanapek. Albo do jajek – z resztą.. możecie z nim zrobić to tylko chcecie. Będzie smakować w każdej opcji.


Czym można zastąpić majonez dietetyczny?


Uważam, że tego dietetycznego zastępować nie trzeba, bo nie jest kaloryczny i tak naprawdę to jest zdrowy, ale jeżeli wolicie zrezygnować z majonezu, możecie zastąpić go na przykład różnymi dipami. Ja najczęściej robię czosnkowy. Gęsty jogurt, do tego trochę czosnku granulowanego. Jest idealny do pogryzania warzyw – takich moczonych w dipie. Lubię też dipy musztardowe, są ostrzejsze – i chrzanowe. Nie kupuję w sklepach gotowych mieszanek. Nie ufam zawartości słoiczków. Zdecydowanie bardziej wolę przygotować wszystko sama – w domu. Mam wtedy pewność ile wszystko ma kalorii oraz, że nie ma w tym żadnego syfu.


Ja – jak już wspomniałam – jem też duuużo serka wiejskiego. Naprawdę dużo. Właściwie dodaję go do wszystkich posiłków, pomijając śniadanie, jeżeli przygotowuję sobie na nie owsiankę – a robię to często. Za to gdy są kanapki, serek wiejski też na nich ląduje. Kocham go w połączeniu z rzodkiewką. Ale świetnie smakuje też jajkiem gotowanym i pomidorem. Taka bogatsza wersja wiosennej sałatki.


A Wy..lubicie majonez?


Sposób na zakwasy 2016-05-12

Przetrenowałam się trochę. Tak już mam, że jak poczuję „wiatr we włosach” to mknę przed siebie i nie zwracam uwagi na czas. A ćwiczenia to przyjemność, i nawet jak zaczyna boleć jakiś mięsień, to potrafię machnąć ręką i ćwiczyć dalej. Zwłaszcza, że Trizer podobno pomaga spalić tkankę tłuszczową głównie przy ćwiczeniach właśnie  - to się ruszam. A później mam zakwasy. I to takie konkretne, że na przykład dziś miałam problem, żeby się podnieść z łóżka. Znacie jakiś sprawdzony sposób na zakwasy? Ja znam ich kilka, zobaczymy czy któryś pomoże.


sposób na zakwasy


Rozgrzewka i rozciąganie


Właściwie to wiem jaki błąd popełniłam. Bo o ile wykonałam sobie porządną rozgrzewkę, to nie pomyślałam już o rozciąganiu po samych ćwiczeniach, i to jest winowajca mojego obecnego bólu. Nie pomogłam mięśniom powrócić do ich wcześniejszego kształtu a przecież w trakcie ćwiczeń mocno się rozkurczyły.


Sposób na zakwasy? MASAŻ


Ojjj tak, sprawdzony, działający w stu procentach, jeden z najlepszych sposobów na zakwasy. Masaż poprawi krążenie i rozluźni obolałe mięśnie. I wcale nie musi być profesjonalny a wykonać go sobie możemy sami – to nic trudnego. Dobrze też wybrać się do sauny, ona też pomoże nam odzyskać siły i pozbyć się dokuczliwego bólu.


Ciepło zimny prysznic


Pomaga- sprawdziłam, ale dla mnie to nieprzyjemna „atrakcja” bo ja jestem wielbicielką gorącej wody. Wlewam sobie pełną wannę wrzątku i chociaż parzy, to bez zająknięcia to niej wchodzę w później leżę tak długo, aż woda całkiem wystygnie. Lubię tak. W każdym razie dzisiaj pozwoliłam sobie na ciepło zimny prysznic i powiem, że poczułam się lepiej. Rozbudził mnie mimo, że byłam strasznie zaspana i trochę złagodził ból.


Rozchodź mięśnie


Jak coś boli, to wolimy odpuścić aktywność fizyczną. A to źle, bo zregenerujemy mięśnie prędzej, jeśli będziemy się ruszać. Więc rozciągajmy się dużo, i spacerujmy. Nie musimy ponownie iść na siłownię. I ważne jest też to, żeby dużo pić- woda pomaga oczyszczać organizm  z toksyn a to też bardzo istotne w przypadku bólu mięśni przy zakwasach.


Dotkliwie odczuwam skutki wczorajszego treningu – z resztą.. dzisiaj już też chyba na zbyt wiele sobie pozwoliłam. Ale po ćwiczeniach zafundowałam sobie dokładne rozciąganie więc mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej. Też czasem macie takie problemy?


Jak przyspieszyć metabolizm? 2016-05-11

Wraz z rozpoczęciem diety mamy w sobie zawsze mnóstwo zapału do działania. Waga na początku spada dość drastycznie, bo organizm oczyszcza się  z toksyn, a dodatkowo też z nadmiaru wody. Jest to jednak dość motywujące i zachęca do dalszych działań ale może przyjść taki czas, gdy organizm nieco się „zatrzyma”. Stanie przemiana materii, przez co waga będzie stała w miejscu a czasami – mimo trzymania diety – może nawet delikatnie piąć się w górę. Jak przyspieszyć metabolizm, by znów cieszyć się znikającymi kilogramami?


jak przyspieszyć metabolizm


 


Sposobów na przyspieszenie przemiany materii jest wiele


Moim sprawdzonym, i stosowanym od dłuższego czasu jest woda z cytryną, którą piję na czczo i codziennie. Zawsze z rana, jak tylko się obudzę. Sok z połowy cytryny, do tego ciepła woda – nie gorąca, ciepła. Taka letnia nawet. Pierwsze efekty zauważyłam po tygodniu a skoro były, to nie rezygnowałam już z tej metody zwłaszcza, że smak cytryny bardzo lubię.


Istotne jest też jedzenie śniadania – codziennie. Kiedyś miałam z tym problem, teraz wiem jakie to ważne. Kupiłam tabletki – Trizer. I to dzięki temu, że mam je brać 3 razy dziennie, przed głównymi posiłkami – pamiętam  też o tych posiłkach.  Śniadanie powinniśmy jeść nie później, niż godzinę po przebudzeniu. Powinno być syte i pełnowartościowe. Ja jestem wielbicielką płatków owsianych na śniadanie. TO podkręca metabolizm.


Ćwiczenia


Bo ruch to zdrowie. No niestety. Jeżeli chcemy ładnie gubić kilogramy, to nie możemy siedzieć w miejscu. Musimy obowiązkowo się ruszać, ćwiczyć, i to jak najwięcej się da. Ale tak naprawdę trening trzy razy w tygodniu też potrafi zdziałać cuda. I zdziała, jeżeli dołożymy do tego odpowiednią dietę. Bo tak naprawdę to odżywianie jest w tym wszystkim najważniejsze. Dobra, zbilansowana dieta to połowa sukcesu.


Chcąc przyspieszyć metabolizm musimy tez unikać diet, które drastycznie ograniczą nasze kalorie. Żadnych głodówek. Jemy po 5 razy dziennie, w równych odstępach czasowych. Wtedy organizm się przyzwyczai do stałych godzin posiłków i nie będzie magazynował zapasów.


Nasza dieta powinna być też bogata w białko i powinniśmy polubić się z grejpfrutami – nie każdy lubi. Ja też swego czasu nie lubiłam ale najpierw zaakceptowałam ich smak, a później pokochałam.


No i woda. Jak przyspieszyć metabolizm? Pijąc wodę właśnie. Przynajmniej dwa litry dziennie. Oczywiście jeżeli chodzi o nawodnienie organizmu to wliczamy również zupy i soki ale samej wody powinniśmy wypijać również przynajmniej 2 litry dziennie.


Ja z przemianą materii nie mam już problemów ale stosuję się do tych wszystkich zasad. I mam nadzieję, że problem się u mnie nie pojawi. A jak to wygląda u Was?


Masło orzechowe a dieta 2016-05-10

Jeżeli chodzi o masło orzechowe, to jestem jego maniaczką. Nie lubiłam kiedyś, do czasu aż nie wybrałam się do stanów- do kuzynki. Tam tego masła orzechowego jest duuużo. Wybór ogromny, smaki różne –nie tylko te naturalne – i nagle masło orzechowe zaczęło mi się kojarzyć ze słodką przekąską pasującą do wszystkiego. Do kanapki z bananem, do naleśników , czy z łyżki – bez żadnego dodatku. Uzależniłam się od niego i przywiozłam do Polski kilka słoików. Zasmakowało mi tak bardzo, że kiedy w moim osiedlowym sklepiku nie mogłam go dostać a moje się skończyło, potrafiłam nawet o pierwszej w nocy robić je samodzielnie. No dobra.. tylko masło orzechowa a dieta to chyba kiepski pomysł?


masło orzechowe a dieta


Po pierwsze warto zauważyć, że..


Wszystkie te bajeczki o cudownych dietach to mit. Wiadomo, że każdy kto wymyśli swoją będzie starał się nakłonić potencjalnego klienta, żeby zrezygnował z jakiś konkretnych produktów. Powie nam – nie jedz masła orzechowego to schudniesz – to go posłuchamy. Poza tym myśląc o kaloryczności masła orzechowego i wyobrażając sobie trzy niewielkie łyżeczki z tą pyszną mieszaniną, które są tak nabite kaloriami jak pełnowartościowy posiłek może nam się odechcieć i wolimy odłożyć słoik na sklepową półkę. A przecież tu chodzi tylko o odpowiednia selekcję kaloryczną. My wcale nie musimy odmawiać sobie wszystkiego. Wystarczy, że będziemy liczyć kalorie. Nie musisz jeść na śniadanie 3 tostów z masłem orzechowym, możesz zjeść jednego i to z ciemnego pieczywa- Twoje kubki smakowe przeżyją prawdziwy orgazm – a kiedy jeszcze dołożysz banana – jest zdrowy, o ;) to nie będziesz mogła się oprzeć takiemu śniadaniu.


Masło orzechowe a dieta


To masło jest pełne witamin – ma ich naprawdę dużo. Dlatego nie warto rezygnować z niego wyłącznie dlatego, że nagle przechodzimy na dietę redukcyjną. Poza tym, jeżeli lubicie chipsy albo słone orzeszki to możecie mieć pewność, że kiedy włączycie do Waszej diety ten orzechowy przysmak zaspokoicie potrzebę dojadania niezdrowymi przekąskami. Bo masło orzechowe- wbrew powszechnej opinii – jest naprawdę zdrowe. Oczywiście trzeba zachować umiar i wybierać tylko produkty naturalne, ale nie wykluczajmy masła orzechowego z diety. Ja nie zamierzam. I na drugie śniadanie zjadłam dziś pełnoziarnistego tosta z tym przysmakiem- bez banana. Polecam.


A Wy, lubicie?


 


Aktywne wakacje - gdzie pojechać? 2016-05-09

Wakacje tuż, tuż i chociaż uwielbiam spędzać czas we własnym ogrodzie to jednak przy okazji wakacji fajnie czasem trochę zaszaleć i pojechać gdzieś dalej. W tym roku chciałabym zaplanować aktywne wakacje – tak, żebym i ja miała z nich uciechę, i moja Córa razem z wnusią bo kobietki jadą ze mną. Gdzie planujemy się wybrać?


aktywne wakacje


Aktywne wakacje – a może nad morze?


Zdecydowanie! Mam ogromny sentyment do naszego Polskiego morza i nie zamierzam go zdradzać nigdy przenigdy ;) W tym roku pojedziemy w bardzo znane już strony – do Ustronia Morskiego. Kiedyś jeździliśmy do Sianożęt, jednak tam jest dla mnie zbyt spokojnie. Innym razem – do Kołobrzegu – i tam znów zbyt hałaśliwie i na plaży ani odrobiny miejsca. Za to kiedy trafiłam pierwszy raz do Ustronia zakochałam się w tej miejscowości po uszy i to z miejsca. CO roku tam wracam, ale zwykle sama, tym razem jednak robię sobie aktywne wakacje razem z rodzinką co mnie cieszy ogromnie. Będziemy od rana do nocy spacerować brzegiem plaży – moja mała pszczółka zapewnie nie da rady ale zabierzemy wózek do biegania i będzie idealnie. Już nie mogę się doczekać. A gdzie jeszcze pojedziemy?


Kościelisko!


Bezapelacyjnie zwyciężyło w trakcie rodzinnego głosowania odnośnie kierunku południowego. Miejsce przepiękne, pełne uroku, widoki zapierają dech w piersiach. Wracam tam z wielką radością – i też nigdy nie przestanę. Uwielbiam chodzić górskimi szlakami. Wymęczona okrutnie, ale dumna z siebie za każdym razem, gdy jakiś zdobędę. I choćbym dyszała jak parowóz i mówiła sobie nigdy więcej, to gdy już wejdę na szczyt te widoki wynagradzają mi cały trud. I idę znów, nowym szlakiem, a później wracam na stary bo tęskno mi za tymi widokami.


Termy


I tutaj jeszcze nie wiem gdzie pojedziemy. Ale chciałabym żeby mała nauczyła się pływać, bo aktywne wakacje kojarzą mi się przede wszystkim z pływaniem właśnie. Nad morzem rzadko korzystam – wolę spacery. Natomiast termy to świetna sprawa. A może przywędrujemy na przykład do Poznania? Kto wie.. córka namawia mnie na wojaże zagraniczne, ja jednak nie jestem co do tego w stu procentach przekonana. Wolałabym zostać w Polsce i pozwiedzać coś na miejscu. Chętnie podbiłabym na przykład jakiś zamek albo.. wybrała się do Biskupina. Byłam tam lata temu a z tego co wiem, to coraz więcej tam atrakcji, może i mała by się zainteresowała. Pałuki to w ogóle piękny kawałek naszego poczciwego kraju. Spędziłam tam kawałek swojego życia, i czasem za nim tęsknię.


Ścianki wspinaczkowe


Taką atrakcję mam zamiar zafundować wnusi ale liczę na rodzinną zabawę. Podobno to super sprawa a ja – wstyd się przyznać – nigdy nie korzystałam. Czas to zmienić.


Uwielbiam aktywne wakacje, i już odliczam dni do czasu aż córka dostanie urlop. A Wy.. macie jakieś swoje wakacyjne, sprecyzowane plany? Czy stawiacie na spontaniczne decyzje?


Właściwości zielonej kawy 2016-05-08

Jak wiecie nie przepadam za kawą. Wolę wypić herbatę niż mleko z kawą. Tą tradycyjną, z resztą, na diecie jest ona nawet nie wskazana. To też tej czarnej nie piję wcale i nie pomagają na mowy innych – nie piję, i już. Nie lubię. I nie chcę. Ale skuszona informacjami na temat tego jakie cudowne właściwości zielonej kawy przedstawia ten jej rodzaj kupiłam sobie własną, w ziarenkach, zmieliłam i popijam od jakiegoś czasu. Czy warto?


właściwości zielonej kawy


Ziarenka tej kawy są bardzo, BARDZO twarde, i jeżeli macie moździerz za miast porządnego młynka to na pewno nie poradzicie sobie z ich rozbiciem. No i są zielone – ale tego nie trudno się domyślić. W końcu od czegoś musi pochodzić nazwa ;) No ale w sumie mielić ich nie trzeba bo jak wsypiecie dwie łyżki do szklanki  i zalejecie wrzątkiem to po kilku chwilach Wasz napar będzie gotowy do picia. Możecie sobie z tych samych ziarenek zaparzać kawę trzy razy no i też trzy razy dziennie powinno się taki napar pić.


Czy jest smaczny?


Trudno określić, bo tak naprawdę gusta są różne. NA pewno nie smakuje jak tradycyjna kawa – dla mnie to na plus – bo jaj jej po prostu nie lubię ale właściwości zielonej kawy też nie przekonują mnie na tyle, żebym piła ją więcej niż dwa razy dziennie. Nie piję. Zaparzam sobie tylko rano i wieczorem i to mi wystarczy.


Właściwości zielonej kawy w pigułce


Przede wszystkim to ta nasza zielona kawa wspomaga odchudzanie i to jest punkt, który mnie najbardziej interesuje w całej liście jej właściwości. No ale ważne jest jej regularne picie, nie wiem czy takie moje popijanie raz na jakiś czas – bo ja nie zawsze piję nawet dwa razy, coś da. W każdym razie ja wspomagam się trizerem i trzymam dietę, a ta zielona kawa to dla mnie bardziej wt tak w ramach ciekawostki. Za jej smakiem nie przepadam, więc pewnie niedługo się z nią pożegnam


Aleee podobno ona działa też przeciwrakowo a w moim weku to już ma się różne myśli i częściej do lekarza chodzi. NO i ta nasza zielona kawa też rzekomo świetnie działa na podniesienie odporności, a to też istotna kwestia i tym razem nie powiem, że w moim wieku bo o tą lepszą odporność walczymy przecież wszyscy. Chroni też wątrobę, przeciwdziała wirusom i bakteriom


A gdzie można kupić zieloną kawę? Ja pierwszy raz kupiłam przez Internet- bo tam taniej, dostawa szybka, i po sklepach biegać nie trzeba, ale później znalazłam też w jednej z naszych spożywczych sieciówek i cena też wcale duża nie była. Poszukajcie w sklepach z działami ze zdrową żywnością, tam kupicie na pewno, ale herbaciarnie, które sprzedają także kawy, również mają ją w swojej ofercie. A Czy wy, macie jakieś doświadczenie z zieloną kawą?


 


Właściwości zielonej kawy 2016-05-08

Jak wiecie nie przepadam za kawą. Wolę wypić herbatę niż mleko z kawą. Tą tradycyjną, z resztą, na diecie jest ona nawet nie wskazana. To też tej czarnej nie piję wcale i nie pomagają na mowy innych – nie piję, i już. Nie lubię. I nie chcę. Ale skuszona informacjami na temat tego jakie cudowne właściwości zielonej kawy przedstawia ten jej rodzaj kupiłam sobie własną, w ziarenkach, zmieliłam i popijam od jakiegoś czasu. Czy warto?


właściwości zielonej kawy


Ziarenka tej kawy są bardzo, BARDZO twarde, i jeżeli macie moździerz za miast porządnego młynka to na pewno nie poradzicie sobie z ich rozbiciem. No i są zielone – ale tego nie trudno się domyślić. W końcu od czegoś musi pochodzić nazwa ;) No ale w sumie mielić ich nie trzeba bo jak wsypiecie dwie łyżki do szklanki  i zalejecie wrzątkiem to po kilku chwilach Wasz napar będzie gotowy do picia. Możecie sobie z tych samych ziarenek zaparzać kawę trzy razy no i też trzy razy dziennie powinno się taki napar pić.


Czy jest smaczny?


Trudno określić, bo tak naprawdę gusta są różne. NA pewno nie smakuje jak tradycyjna kawa – dla mnie to na plus – bo jaj jej po prostu nie lubię ale właściwości zielonej kawy też nie przekonują mnie na tyle, żebym piła ją więcej niż dwa razy dziennie. Nie piję. Zaparzam sobie tylko rano i wieczorem i to mi wystarczy.


Właściwości zielonej kawy w pigułce


Przede wszystkim to ta nasza zielona kawa wspomaga odchudzanie i to jest punkt, który mnie najbardziej interesuje w całej liście jej właściwości. No ale ważne jest jej regularne picie, nie wiem czy takie moje popijanie raz na jakiś czas – bo ja nie zawsze piję nawet dwa razy, coś da. W każdym razie ja wspomagam się trizerem i trzymam dietę, a ta zielona kawa to dla mnie bardziej wt tak w ramach ciekawostki. Za jej smakiem nie przepadam, więc pewnie niedługo się z nią pożegnam


Aleee podobno ona działa też przeciwrakowo a w moim weku to już ma się różne myśli i częściej do lekarza chodzi. NO i ta nasza zielona kawa też rzekomo świetnie działa na podniesienie odporności, a to też istotna kwestia i tym razem nie powiem, że w moim wieku bo o tą lepszą odporność walczymy przecież wszyscy. Chroni też wątrobę, przeciwdziała wirusom i bakteriom


A gdzie można kupić zieloną kawę? Ja pierwszy raz kupiłam przez Internet- bo tam taniej, dostawa szybka, i po sklepach biegać nie trzeba, ale później znalazłam też w jednej z naszych spożywczych sieciówek i cena też wcale duża nie była. Poszukajcie w sklepach z działami ze zdrową żywnością, tam kupicie na pewno, ale herbaciarnie, które sprzedają także kawy, również mają ją w swojej ofercie. A Czy wy, macie jakieś doświadczenie z zieloną kawą?


 


Co pić zamiast mleka? 2016-05-07

Lubię tradycyjne mleko ale UHT, krowiego nie cierpię. Kozie lubię, owcze, i oscypki kocham. Ale mleczko – tylko z kartonika, zawsze. Ja wiem, że świeże zdrowsze, że żadnej chemii no ale nie zmuszę się, i już. Wnusia moja za to tradycyjnego mleka pić nie może, a chce. Ale później ma takie rozstroje brzuszkowe, że wolę nie ryzykować. No ale co pić zamiast mleka, jak tego mleka nie można?


co pić zamiast mleka


Alergia na mleko, nietolerancja laktozy – jest wiele różnych powodów, które zmuszają nas do wykluczenia  z naszej diety nabiału wszelakiego i jest to w zasadzie nie tylko mleko, ale i jogurty. Uczulenie mamy zwykle na mleko krowie, wówczas można stosować jego zamienniki pochodzenia zwierzęcego.


Mleko kozie


Kiedy okazuje się, że maluch ma skazę białkową a mama nie może karmić piersią, często szuka się innych zamienników pokarmu niż nutramigen, który ma okropny smak (o dziwo większość dzieci go lubi) Mleko kozie jest jednym z najchętniej polecanym przez lekarzy, starszak, który nie może jeść serów, może sobie także pozwolić na kawałek koziego serka. Ale czym można zastąpić mleko pochodzenia odzwierzęcego? Co pić zamiast mleka?


Mleczko sojowe


Przepyszne, coraz bardziej popularne i już naprawdę łatwo dostępne w sklepach – z tymże dość drogie niestety. Jednak należy zauważyć, że ma naprawdę wiele wartości odżywczych a poza tym występuje  w wielu różnych smakach choć najbardziej popularne jest wciąż mleko sojowe o smaku naturalnym. Dzieci za to chętnie wybierają czekoladowy lub waniliowy.


A mleko z migdałów?


Można i tak. Mleko migdałowe nie jest jeszcze tak popularne jak sojowe, ale również można je zakupić bez większego problemu. Jego smak jest bardziej delikatny, za to ma w składzie mniej białka – no cóż.. coś, za coś. Ale porcja takiego mleka to tylko 30 kalorii co zdecydowanie przemawia na plus.


Co pić zamiast mleka? Mleko kokosowe


Nie jest znów dość tanie, ale ma przyjazny smak a poza tym można je przygotować w domu. Wystarczy kupić wiórki kokosowe lub prawdziwego kokosa i zmielić miąższ na wiórki. Później zalać wszystko wodą i zmiksować w malakserze lub blenderze i tak kilka razy – za każdym razem odciskając przez gazę mleko, które się wytrąci.


Tych zamienników jest jeszcze przynajmniej kilka, ale te są przez nas najczęściej stosowane. A Wy.. macie jakieś swoje ulubione zamienniki mleka? Czy wolicie to tradycyjne? A może w ogóle nie przepadacie za mlekiem?


Jaki olej jest najzdrowszy 2016-05-06

Najchętniej zrezygnowałabym z niego zupełnie, chociaż wiem, że nie powinnam, bo oliwy i oleje są niezbędne w naszej diecie, inaczej nie będzie w pełni zbilansowana. Przeraża mnie ilość kalorii, którą dostarczam swojemu organizmowi używając dużych ilości tłuszczu. Jednak tak naprawdę duże wcale nie są nam potrzebne. Warto zauważyć, że jeżeli wylejemy na patelnię kropelkę oliwy i rozprowadzimy ją na niej specjalnym pędzelkiem naleśnik czy placek i tak się usmaży i wcale się nie przyklei więc używanie oleju wcale nie oznacza kąpania swoich potraw w tłuszczu.


jaki olej jest najzdrowszy


Jaki olej jest najzdrowszy?


Podobno olej rzepakowy, tyle dobrego się o nim naczytałam, że powinnam zacząć wierzyć w to wszystko, ale ja jestem wielką fanką kokosowego. W każdym razie, wracając do tego rzepakowego.. Po pierwsze, ma mnóstwo nienasyconych kwasów tłuszczowych, i mało nasyconych  - na plus. I zawiera całe mnóstwo witaminy E. Ma delikatny zapach i naprawdę długo pozostaje świeży. No i jeszcze jedna, fajna opcja z nim związana, na oleju rzepakowym można z powodzeniem smażyć, ale jest on też idealny do spożywania go w postaci naturalnej – można na przykład moczyć  w nim chlebek albo wrzucić do niego wysuszone pomidory czy zrobić sobie z niego smakową oliwę.


A oliwa z oliwek?


Ciągle się o niej mówi i zachwala.. jak to z nią jest naprawdę? Jaki  olej jest najzdrowszy? Oliwa z pewnością chroni nasze serca i obniża ciśnienie krwi. Idealne jest do walki z cholesterolem, nasz wczorajszy temat. Ale nie bardzo nadaje się na przykład do smażenia bo ma bardzo niską temperaturę dymienia w związku z czym do przygotowania potraw smażonych lepiej wykorzystać inne oleje.


Mój ulubiony, kokosowy na przykład


Ten ma wysoką temperaturę dymienia i na pewno nic się na nim szybko nie przypali. Do tego obniża poziom cholesterolu, a także ciśnienie krwi, do tego metabolizm przyspiesza i w ogóle ma dobry wpływ na trawienie. Super opcja, i chyba za to kocham go najbardziej. Wykorzystuje się go też przy leczeniu cukrzycy, i działa przeciwzapalnie – no takie cudo. Ja wiem, że za olejem rzepakowym przemawia wiele plusów, ale będę zawsze wierna olejowi kokosowemu.  


A Wy.. jakiego oleju najczęściej używacie?


Jak obniżyć cholesterol? 2016-05-05

Miałam swego czasu dość spore problemy z cholesterolem. Wprawdzie to było jeszcze wtedy, gdy nie do końca zwracałam uwagę na to co jem, ani ile jem. Potrzebujemy cholesterolu po to, by nasz organizm mógł sprawnie funkcjonować, ale jeżeli odłoży się go zbyt wiele, może to prowadzić do wielu przykrych dolegliwości. Jak obniżyć cholesterol bez pomocy leków?


Jak obniżyć cholesterol


O owocach nie zapominaj


Powinniśmy jeść ich sporo, i codziennie. Najlepiej wybierać takie niskocukrowe jak truskawka, malina, jeżyna czy poziomka. No i winogrona. Sprawdzi się też awokado ale chyba najlepszym, owocowym sposobem na walkę ze złym cholesterolem są jabłka – jeżeli będziemy jeść dziennie około cztery sztuki, to poziom cholesterolu powinien spaść nawet o 25 procent. Sporo, prawda?


Jak obniżyć cholesterol? Nie odmawiaj sobie oleju roślinnego


Trąbię dużo na temat oleju kokosowego bo uwielbiam go stosować nie tylko w kuchni ale jeżeli chcemy obniżyć nasz cholesterol to w diecie powinniśmy wykorzystywać również dobrą oliwę  z oliwek a także olej rzepakowy. Nie jestem za smażeniem potraw na tych olejach, ale oliwą można polewać na przykład wszelkiego rodzaju sałatki. Warto też na przykład zrobić sobie domowe, suszone pomidory w oleju – taka oliwa jest idealnym dodatkiem do sałaty a pomidorki można wykorzystać niemalże do wszystkiego.


Do owoców dorzuć warzywa


One też mają dobry wpływ na nasz cholesterol. Ja nie unikam warzyw. Właściwie to warzywa i owoce stanowią podstawę mojej diety i tylko dorzucam do niej jakiś nabiał, najchętniej w postaci serków wiejskich i naturalnych jogurtów. I od kiedy odżywiam się w ten sposób, w zasadzie pozbyłam się problemów z podwyższonym cholesterolem a do tego zrzuciłam wagę.


Tłuste z menu out


Kiedyś kochałam jajeczniczkę na boczku. Zaczynałam od niej dzień, a później i na kolację potrafiłam zjeść talerz takiej jajecznicy i jeszcze dorzucałam laskę tłustej kiełbasy, do tego niezliczone ilości masła – im bardziej tłuste było jedzenie, tym bardziej mi smakowało. Czułam się po tym źle – to fakt, ale jadłam bo było dobre, teraz wcinam lekkie omlety i frittaty i wcale nie są gorsze od tamtego tłustego jadła – a dużo zdrowsze i mój cholesterol nie szaleje.


Co ciekawe przy walce z cholesterolem istotne jest także to, jak przechowujemy naszą żywność. I tak na przykład oliwy nie wolno nam trzymać w ostrym słońcu ale też źle reaguje na bardzo niskie temperatury więc jeżeli już wkładamy ją do lodówki, to można ją tam postawić jedynie na najniższej półeczce. Poza tym nie powinniśmy wykorzystywać drugi raz tej samej oliwy do smażenia. Ale ja na oleju nie smażę. Wolę podpiec w piekarniku albo smażyć na suchej patelni. No.. chyba, że mam do dyspozycji ten mój ukochany olej kokosowy.


A Wy, macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na walkę ze złym cholesterolem?


 


Dlaczego warto być fit? 2016-05-04

Że mam fioła na punkcie zdrowego stylu życia, to już wiecie. Wiele osób nazywa mnie fit babcią :). Ale ja lubię zdrowo się odżywiać, uprawiać sporty – to właściwie moja najlepsza rozrywka ostatnimi czasy. No.. nie mogę też zapomnieć o wieczorach z igłą w ręku. Jak już raz wejdziesz na tą drogę, to trudno z niej zejść. Bo być fit – to tak przez całe życie. O ile oczywiście nie zależy nam wyłącznie na tym, żeby zrzucić kilka kilo. Bo jeśli nie przestawimy swoich myśli to po zakończeniu odchudzania znów wrócimy na dawny tor o tym sposobem znów powitamy kolejne kilogramy- tym razem z nadwyżką. A ja dzisiaj powiem wam dlaczego warto być fit.


Liczy się zdrowie


A być fit, to tak naprawdę być zdrowym. Bo i dieta zbilansowana i dostarczająca nam niezbędnych składników. I sport – chociaż odrobina. Boli Cię kręgosłup? A pomyślałaś, że może chodzi o ciężar Twojego ciał? Warto zadbać o ten nasz fundament bo nikt nie wymieni nam części ciała na nowe. Dlatego dbajmy o siebie – być fit to znaczy zdrowo żyć.


być fit


A sio z kompleksami


Pewnie nie raz miałyście taką sytuację, że wchodziłyście do sklepu niby pełnego ubrań, a jednak okazywało się, że nic tam się w tym sklepie dla Was nie znajdzie. Bo wszystko na szczupaczki, a wy jednak macie kilka kilogramów za dużo. Pozbycie się zbędnych kilogramów pomaga zawalczyć o swoją samoocenę i pozbyć się kompleksów, a one to jednak potrafią skomplikować życie – coś o tym wiem.


Wejdziesz do sklepu i nie wyjdziesz bez niczego


No.. chyba, że chodzi nam o pusty portfel. Bo rzeczywiście po zmianie rozmiaru możemy wyjść ze sklepu odzieżowego bez pieniędzy. Taki numer. No ale to rzeczywiście bardzo ułatwia życie. Nie musisz kupować tego, co akurat jest w twoim rozmiarze – a zwykle jest niewiele. Możesz kupić to, co naprawdę się Tobie podoba, I znów na plus. Warto być fit, prawda?


Energii masz więcej, werwy i.. ekhm.. być fit, jest jak naturalny afrodyzjak ;)


Tak, tak właśnie jest. Powiem Wam, że od kiedy nie jem tego całego syfu to mam w sobie tyle energii, że mogłabym góry przenosić. Czasem nawet mam wrażenie, że to robię. W dodatku moja samoocena znacznie się podniosła i teraz jak mi na czymś zależy, to wchodzę oknem gdy  mnie nie chcą drzwiami wpuścić. Zdrowy styl życia to dobra droga. W dodatku codzienny ruchu i odpowiednia dieta pozwalają nam dłużej zachować młodość i w ogóle trochę to nasze życie wydłużyć a to już ważna karta w tej grze. Właściwie coś, jak as w rękawie. Więc może warto, hm?


A Ty.. Jesteś fit?


Chłodnik - jaki lubię najbardziej? 2016-05-03

Ciepło się zrobiło. Tak naprawdę ciepło. Na tyle, że dzieciaki brykają w krótkich rękawkach. Nareszcie wnusia mogła przyodziać sukienkę, którą jej uszyłam – jest taka typowo wiosenna, i w chłodnych miesiącach byłoby jej zimno nawet gdyby miała pod spodem grube rajstopki. Wygląda cudnie, ale to moje oczko w głowie i jak na mnie popatrzy tym swoim cudnym wzrokiem, to wszystko jestem w stanie dla niej zrobić. A dzisiaj miała jedno życzenie związane z obiadem – chłodnik. Uwielbia. Ja tez lubię, a, że wszystko co potrzebne w domu mam, to się zaraz biorę do roboty.


chłodnik


Chłodnik – jak zrobić?


Kombinować można tutaj bardzo. Bo są różne szkoły robienia chłodników. Na początku trzeba się tylko zastanowić, ile my wgl mamy czasu na robienie takiej zupy. Bo generalnie chłodnik to raczej zupa szybka. Natomiast można wprowadzać różne wariacje smakowe, które najczęściej wymagają poważniejszych przygotowań.


U nas dziś będzie chłodnik ogórkowy


Bo tak sobie wnusia wymarzyła, a ja też chyba ten właśnie lubię najbardziej. Nie będę Wam podawała konkretnych ilości składników, bo wszystko zależy od tego jak gęsty ma być Wasz chłodnik i ile wartości odżywczych w stu gramach  ma mieć. W każdym razie na pewno będzie nam potrzebna rzodkiewka – dużo, i całkiem sporo ogórka, bo to dwa główne składniki. Do tego szczypiorek i cała masa koperku. No i kilka łyżek soku z buraka – ale to tak bardziej dla ładnego koloru. Walory smakowe akurat w tej wersji nie są istotne, buraczki odchodzą na dalszy plan. No i gęsty jogurt naturalny – chociaż ja często robię na samej maślance albo na kefirze, ale w tej kremowej wersji jest smaczniejszy i wcale nie dużo bardziej kaloryczny.


Ogórka i rzodkiewkę ścieram na tarce, szczypiorek i koperek drobno kroję, zalewam wszystko jogurtem zmieszanym z buraczanym wywarem i wkrajam do tego jajko ugotowane na twardo, najlepiej takie ćwiarteczki, bo ładnie się prezentują. Doprawiam do smaku, i można jeść – chociaż ja polecam przed podaniem mocno schłodzić.


A wersja z buraczkami?


Takiej tradycyjnej, z samymi burakami, nie lubię jakoś szczególnie. Za to uwielbiam tą opcję z botwinką. Kroję wszystko na małe kawałeczki i gotuję buraczany wywar, to on będzie podstawą naszego chłodnika. Jak wystygnie, dorzucam wszystko co lubię w ilościach dużych. Ogórek, rzodkiewka, buraczki pokrojone i botwinka oczywiście zostają. Prócz koperku i szczypiorku jeszcze natka pietruszki i czasem zdarza mi się wrzucić na przykład młodego ziemniaczka, ale takiego upieczonego w piekarniku, z tymiankiem. Do tego jajo. Bardzo syty posiłek. A do tego fajnie chłodzi, więc jest idealny na wiosnę i lato. Oczywiście nie można też zapomnieć o sporych ilościach jogurtu. Warto przygotować sobie więcej – i nie po to, żeby zjeść wszystko na raz, ale żeby mieć na przykład na 3 dni. Albo chociaż na dwa ;) Chłodnik uzależnia, więc możecie mieć pewność, że na pewno nie będziecie kręcić nosem nawet wtedy, gdy będziecie mieli zjeść tą samą zupę drugiego i trzeciego dnia.


A Wy, lubicie chłodniki? Jaki jest Wasz ulubiony? Wariacji na jego temat całe mnóstwo, więc może ktoś z Was mnie czymś zaskoczy?


Dlaczego warto jeść jabłka? 2016-05-02

Uwielbiam je w każdej postaci. I właściwie to ich nie ograniczam. Dodaję do posiłków głównych, ale świetnie pasują mi też na przekąski? Dlaczego warto jeść jabłka? O tym Wam zaraz opowiem dodam tylko, że to mało kosztowna miłość jest. Niewymagająca finansowo – bo jabłko to chyba najtańszy owoc. Dodatkowo ogólnodostępny, ale ponieważ najtańszy jest jesienią, to właśnie wtedy staram się zrobić zapasy na zimę i wiosnę – kompoty, przecier, jabłka z goździkami i dużo innych, jabłkowych cudowności.


dlaczego warto jeść jabłka


Dlaczego warto jeść jabłka?


Powodów jest całe mnóstwo. Na przykład niedobry cholesterol – jak zjedz ze dwa jabłuszka dziennie, to skutecznie go obniżysz. Fajna alternatywa do całej chemii, którą przyjmujemy w postaci leków, prawda?


W dodatku jabłka zawierają mnóstwo przeciwutleniaczy nie trudno więc się domyślić, że można je potraktować trochę jak eliksir młodości. Heh, biorąc pod uwagę liczbę jabłek, które zjadam w ciągu roku, to ja chyba będę wiecznie młoda w takim razie ;) ale jabłka, plus pozytywne myślenie, to może być klucz do sukcesu.


Dlaczego warto jeść jabłka? Jest jeszcze kilka powodów. Jak zjecie kilogram jabłek to wciągniecie tym samym zaledwie 400 kalorii. Wiadomo, że nie chodzi tutaj o gotowe produkty z jabłek – czyli  na przykład szarlotkę. Zwłaszcza, jak cukru do niej mnóstwo wrzucisz. No i jak jesz jabłka, to chronisz swoje serce. A to dla mnie już bardzo istotny punkt na liście korzyści z jedzenia jabłek. W pewnym wieku trzeba niestety bardziej zacząć dbać o siebie.


A co z odpornością?


Oczywiście też ją wspomagają. Sporo w nich witaminy C. Do tego pozwalają poprawić urodę – ogólny stan i wygląd naszych paznokci, skóry, włosów. No i chyba raczej nie uczulają, przynajmniej ja nie znam takich przypadków. Z resztą… są jednym z pierwszych owoców, które podaje się dzieciom.


Ale jest jeszcze jedna cecha, za którą kocham jabłka najbardziej  - ich smak. Można sobie przebierać w wielu różnych odmianach, ja najbardziej lubię twarde jabłka, są bardziej soczyste od tych kruchych i tak naprawdę to pewnie mogłabym jeść tylko je – gdyby nie fakt, że byłaby to dieta zbyt monotonna i niezdrowa dla mojego organizmu. A Wy..lubicie jabłka? 


Co robić w majówkę? 2016-05-01

I przyszedł maj. O jejku, kiedy to zleciało? Przecież dopiero co przyglądałam się tańczącym na niebie fajerwerkom, które prawie poruszały się w rytm sylwestrowej muzyki. A to już prawie połowa roku. I ten miesiąc najpiękniejszy. Pachnąc bzem – kocham. Doczekać się nie mogę, chociaż trochę mi żal przemijającego czasu. A co robić w majówkę? A mam dla was kilka propozycji


co robić w majówkę


Spotkania z rodziną


To ulubiona forma spędzania czasu – moja oczywiście. Rzadko widuję się z wnusią,  a tęsknię za nią prze okrutnie i prawda jest taka, że kiedy mam ją u siebie, to nic mi więcej do szczęścia nie potrzebne. Mogłabym przesiedzieć z nią cały dzień na tarasie i słuchać śpiewy ptaków opowiadając jej o tym, który tak pięknie śpiewa. I sadzić z nią kwiaty, i pielić warzywa. I robić z nią milion innych rzeczy, które innym nie sprawiają żadnej przyjemności. Ja lubię ludzi, chętnie widuję się z rodziną, i równie chętnie z przyjaciółmi. A oni chętnie do mnie przyjeżdżają choć nie tak często, jak bym tego chciała. A co wtedy robimy?


Co robić w majówkę?


Mam to szczęście, że mam dziś dom pełen gości. Przywykłam już wprawdzie do ciszy ale lubię kiedy jest u mnie tak gwarno raz na jakiś czas. Korzystam. Cieszę się każdą chwilą. Jest nas dziś tutaj dziesięcioro. A na co dzień ja sama z moimi zwierzakami. Domyślacie się zatem jaka to dla mnie radość. A co zaplanowaliśmy na majówkę? Oczywiście grilla. No jakże by inaczej. Już od rana szykujemy wszystko co potrzebne, byśmy w porze obiadowej mogli wszyscy usiąść wygodnie na tarasie i zajadać się pysznościami – w moim przypadku dietetycznymi. Zrobiliśmy dwie sałatki, zamarynowaliśmy mięsko , szaszłyki też już gotowe a warzywa pokrojone. Zaraz poproszę któregoś z panów, żeby rozpalił grilla i będzie można zacząć zabawę. A wieczorem, może jeszcze skusimy się na ognisko – dla dzieci. A niechże sobie tą kiełbachę nad ogniem upieką.


Wybieramy się też nad jezioro – po oddychać jeszcze bardziej świeżym powietrzem. I na spacer do lasu. Na namioty jeszcze trochę za wcześnie- a szkoda – bo pogoda przepiękna i frajda by była dla dzieciaków. Myślę jednak, że tą naszą majówkę to spędzimy głównie tutaj, w moim domu. Pogramy w badmintona , porzucamy freesbie, będziemy puszczać latawce i cieszyć się tym, co przyniósł maj. A przyniósł dużo. Szczególnie dla mnie, ale o tym opowiem Wam może trochę później.


Udanej majówki Wam życzę kochani!


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]